Okres desantowo-inwazyjny

Nieco później zaczęły wychodzić ze szkockich por-tów, głównie zaś z ujścia Clyde, .statki należące do drugiej grupy konwojów, których zadaniem było przeprowadzenie właściwej operacji inwazyjnej. Były to konwoje szturmowe — British Assault Convoys, oznaczane inicjałami KMS — dla konwojów powolnych (Slow Convoy) i KMF — dla konwojów szybkich (Fast Convoy). Statki tworzące KMS-1, w sumie 47 jednostek ochranianych przez 18 eskortowców, odkotwiczyły z Loch Ewe i ujścia Clyde w dniu 22 października. Trzy dni później z tych samych baz wyru-szył KMS-2 w składzie 52 statków pod eskortą 14 okrętów wojennych.

Oba te konwoje rozwijały prędkość 7-8 węzłów, a składały się głównie z mniejszych transportowców, frachtowców i zbiornikowców. W dniu 26 października wyruszył konwój KIVIV..-1, złożony z 39 statków transportowodesantowych pod eskortą 12 okrętów wojennych, włącznie z lotniskowcem eskortowym „Biter”. W tym konwoju znalazły się „Batory” i „Sobieski”. Pięć dni później z ujścia Clyde miał jeszcze wy-ruszać konwój KMF-2, niezależnie zaś od tego w końcowych dniach października z brytyjskich portów wyruszyły silne zespoły okrętów wojen-nych, z pancernikami, krążownikami i lotniskowcami, które miały zapewnić konwojom osłonę pod-czas marszu, a potem ogniem swej artylerii utorować drogę wojskom inwazyjnym.

Przed wyruszeniem w drogę oficerowie „Batorego” zdołali się dowiedzieć od kpt. Deyczakowskiego, że statek idzie wraz z konwojem do Gibraltaru i że dopiero tam nastąpi podanie ost-tecznego celu podróży. Tegoż dnia na statek za-okrętował się wyższy oficer Royal Navy, kmdr Allen wraz ze swym sztabem. Odbył się ostatni przegląd zaokrętowanych wojsk, a potem kpt. Deyczakowski zapowiedział, iż o godzinie 17.00 nastąpi odkotwiczenie. Kiedy zaś nadeszła ta godzina, a okręty i statki zaczęły wybierać kotwice i opuszczać dotychczasowe miejsce postoju, również i kapitan „Batorego” wydał głośny rozkaz: — Wybierać kotwicę!

Chwilę później oficer wachtowy zanotował w dzienniku okrętowym: „Godz. 17.05 zaczęto wybierać łańcuch kotwiczny”. Wraz z dziesiątkami innych jednostek, wojennych i handlowych, oba polskie statki opuszczały ujście Clyde i wychodziły. na wody Morza Irlandzkiego, tworząc marszową formację konwoju. Na maszcie „Batorego” został podniesiony numer: F 31, co znaczyło Fast Convoy (szybki konwój), trzecia kolumna konwoju, pierwszy statek w kolumnie. Jak wspomniano, było to 26 października 1942 roku. Dzień ten rozpoczynał nowy okres w wojennych dziejach „Batorego”: okres desantowo–inwazyjny.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Obowiązkowe zaciemnienie

Rozgłośnia międzypokładowa rozbrzmiewała rozkazami, instrukcjami, zakazami, ostrzeżeniami, rozkładami. Uwaga! Całkowite zaciemnienie okrętu przed zachodem słońca. Uwaga! Zabrania się w morzu po zaciemnieniu palić na pokładach: papierosów, fajek, za-pałek, latarek. Ogień zapalonej na pokładzie zapałki w ciemną noc ,o przejrzystym powietrzu widoczny jest do trzech mil lub więcej, Pamiętaj! Wystarcza to, by ułatwić storpedowanie stat-ku, na którym płyniesz, i byś stracił życie. Zabrania się w dzień wysypywania śmieci za burtę. W ten sposób zostawiasz ślad pokazujący U-bootom drogę konwoju. Ułatwisz Niemcom storpedowanie statku i spowodujesz swoją śmierć.

Zabrania się picia alkoholu. W stanie nietrzeźwym utrudnisz sobie i Innym ratunek w wypad-ku storpedowania lub zbombardowania statku. Lista wszystkich „zabrania się” była bardzo długa.
Nic więc dziwnego, że polscy marynarze słuchając tych ustawicznych ostrzeżeń doszli do wniosku, że skoro żołnierzom wszystkiego się zabrania, i nic im nie wolno robić, to z pewnością jedno będzie im wolno uczynić po zakończeniu rejsu: zginąć w walce, która się niechybnie wywiąże podczas lub po lądowaniu. W dniu 18 października „Batory” powrócił na Clyde Anchorage, gdzie miał przebywać jeszcze przez tydzień. Cały czas był wypełniony ćwiczeniami zaokrętowanych żołnierzy, którzy wsiadali do barek desantowych, a po opuszczeniu desantówek na wodę płynęli nimi na brzeg, aby rychło powrócić na statek.

Jedno ćwiczenie następowało po drugim, zdawałoby się bez końca. Tymczasem kotwicowisko zaczęło pustoszeć, gdyż część statków „inwazyjnych” — te, które rozwijały najmniejszą prędkość i miały zadanie dowiezienia właściwym zespołom desantowym broni i amunicji, wszelkiego rodzaju sprzętu wojennego, jak również paliwa (węgla i ropy) —wyruszała wcześniej, kierując się na nie znane jeszcze uczestnikom przyszłej operacji miejsce przeznaczenia. Wszystkie te statki zaopatrzeniowe wchodziły w skład pierwszej grupy brytyjskich konwojów, niejako przygotowujących i zabezpieczających samą operację. Nazwano je British Advance Convoy, a oznaczano inicjałami KX. Pierwszy konwój z tej serii, KX-1, opuścił ujście Clyde już 2 października; w jego skład wchodziło 5 statków, w tym 3 węglowce, pod eskortą 7 trawlerów do zwalczania okrętów podwodnych.

KX-2, który wyruszył w drogę 18 października, czyli w dniu powrotu „Batorego” na Clyde Anchorage, był wielkim konwojem składającym się z 18 transportowców (w tym 5 amunicyjnych, 4 zbiornikowce i 3 z rozmontowanymi samolotami) pod eskortą 13 okrętów wojennych. Do końca tego miesiąca miały jeszcze wyruszyć z ujścia Clyde trzy dalsze tego rodzaju konwoje.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Dodatkowa artyleria

Błyski reflektorów sygnalizacyjnych świadczyły o tętniącym życiu na wszystkich jednostkach. Wszyscy na statku zdawali sobie dobrze sprawę z tego, że tym razem nie zakończy się na ćwiczeniach, ale że przygotowuje się zakrojona na wielką skalę operacja wojenna. Niezależnie od uzupełnienia artylerii „Batory” otrzymał kilka nowych radiostacji i brytyjskich radiooperatorów. Przygotowania do nowego rejsu i czekających całą załogę zadań stawały się coraz intensywniejsze. Po kilku dniach przerwano komunikację z lądem. Nie kazano nam poprawiać ani przygotowywać żadnych map.

Obiecano dać nowe. Z lądu przy-wieziono duże skrzynie z książkami kodowymi i instrukcjami. Artylerzyści ćwiczyli działoczyny. Załoga statkowa wymieniała tablice na szlupbelkach. Wewnątrz pomieszczeń zakładano nowe dzwonki alarmowe. Zdwojono liczbę świateł awaryjnych w przejściach. W wypadku storpedowania, gdy gasną światła okrętowe, ciemny i nie oświetlony labirynt korytarzy stałby się pułapką i grobem dla setek żołnierzy i marynarzy nie mogących znaleźć drogi na pokład.

Drobne remonty w maszynie i kabinach dobiegały końca. Późnym wieczorem 10 października „Batory” opuścił dotychczasowe miejsce postoju, wyszedł na Morze Irlandzkie i skierował się na południe, aby po niedługim rejsie zawinąć do Liverpoolu. Tam zjawiła się na pokładzie niejako forpoczta transportu żołnierzy, jaki miał być zaokrętowany na statku. Był to angielski pułkownik z całym swym sztabem oficerów i podoficerów, który miał odtąd jako Officer Commanding Troops sprawować dowództwo wojsk przeznaczonych na „Batorego”.

Następnego dnia, a raczej późnym wieczorem, na pokład zaczęli przybywać żołnierze, w ogromnej większości Amerykanie. Ich wydawałoby się nie kończący korowód ciągnął się aż do samego rana. W sumie stanowili pułk amerykańskiej piechoty oraz jedną kompanię brytyjskich komandosów. Przybyły poprzedniego dnia brytyjski dowódca przedstawił kpt. Deyczakowskiemu wyższych oficerów amerykańskich: płk Robinetta, jego zastępcę ppłk Johnsona i adiutanta pułkowe-go kpt. Laskowskiego. Ten ostatni był, jak na to wskazywało nazwisko, Amerykaninem polskiego pochodzenia, urodzonym już w Stanach Zjednoczonych.

Rodzice jego, a w każdym razie matka — o czym wspomina Milenuszkin — urodziła się w Polsce i nauczyła syna swego ojczystego języka, chociaż w wiejskiej gwarze, zniekształconej potem dodatkowo amerykańskimi naleciałościami. W każdym razie i tak z kapitanem Laskowskim można było po polsku doskonale się porozumieć. A tymczasem na statku, na którym obecnie wraz z jego dotychczasową załogą i brytyjskimi artylerzystami znalazło się teraz blisko trzy tysiące ludzi, przygotowywano żołnierzy do dalekiego rejsu.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Przekształcenie

Wszystkie dotychczasowe transportowce wojsk zostały z chwilą przekształcania ich w statki inwazyjne podporządkowane Dowództwu Połączonych Operacji (Combined Operations ComMand), a za jego pośrednictwem Brytyjskiej Admiralicji. Niezależnie jednak od tego zachowały one swój status jednostek marynarki handlowej podległej nadal formalnie (ale w danej chwili nie pod względem operacyjnym) Ministerstwu Transportu Wojennego. Oznaczało to, że pozostał na nich w dalszym ciągu dotychczasowy personel i dowództwo, i że pływały pod czerwoną banderą, noszo-ną zawsze przez brytyjską Merchant Navy, czyli tzw. Red Ensign, lub pod banderami handlowy-mi innych państw, jak np. Holandii czy Polski. Jeśli chodzi o „Batorego”, to zainstalowano na jego pokładach 23 różnego rodzaju barki desantowe.

Większość z nich, bo aż 12 należało do amerykańskiego typu LCP (R), co jest skrótem naz-wy Landing Craft Personnel (Ramp); oznacza to szturmową barkę desantową o prostokątnym, lek-ko pochylonym ku przodowi dziobie, będącym w razie potrzeby ruchomą klapą, która po opusz-czeniu na zewnątrz tworzy wygodny pomost-trap, innymi słowy rampę, do zejścia na ląd. Barki LCP (R) również, zgodnie z brytyjską terminologią, nosiły znak LCA. Oprócz wspomnianych 12 barek desantowych na „Batorym” zainstalowano 10 o połowę mniejszych jednostek tego typu, LCP (S), czyli łodzi do desantu żołnierzy, jak również jedną barkę do prze-wozu czołgu lub sprzętu wojennego.

Była to bar-ka LCM (3), co oznacza Landing Craft Mechanised, do przewozu jednego średniego czołgu typu Mark III i 120 ludzi lub 30 t sprzętu wojennego. Dnia 22 września 1942 roku „Batory” powrócił z Glasgow na kotwicowisko w ujściu Clyde, gdzie już zbierała się flota inwazyjna. Wspomina o tym cytowany już W. Milenuszkin, który wtedy właśnie wrócił z urlopu: Patrzyłem na stojące statki. Wśród znajomych sylwetek szukałem dwóch krótkich kominów „Batorego”. „Empress of Russia”, „Andes”, „Dornorovan Castle”, „Sobieski”… Jest d „Batory”. Z pozostałych przy życiu pasażerów nie brakło żadnego.

Jak zwykle nie było tylko „Queen Ma-ry” i „Queen Eiizabeth”. Obie dostojne panie chodziły własnymi drogami. Niskie statki towarowe z pokładami zastawionymi czołgami i działami wyróżniały się pokrytymi szarą farbą burtami brudnymi od rdzy. Wśród zebranych okrętów wojennych zwracały uwagę wysokie, płaskie pokłady lotniskowców i niższe — eskortowych. Przysadziste i ciężkie pancerniki siedziały głęboko w wodzie obok smukłych i zgrabnych niszczycieli. Spokój szkockiego „lochu”. był pozorny.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Dzieje Batorego

HMS Bounty

HMS Bounty

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Witaj, świecie!

Witaj w sieci Darmowe blogi. To jest Twój pierwszy wpis. Zmodyfikuj go lub usuń, a następnie rozpocznij blogowanie!

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz